Czy wiesz co robi twój mąż, kiedy nie jest z tobą? Czasami lepiej nie wiedzieć

Psychologia i Związki
co robi twój mąż

Zastanawiałaś się ile razy w życiu wypowiedziałaś frazę „czasami lepiej nie wiedzieć”? Mnie się to czasami zdarza jak jem coś, czego nie do końca potrafię nazwać. Im mniej wiesz, tym bardziej ci smakuje. Gorzej kiedy dotyczy to relacji międzyludzkich. Często naprawdę lepiej oszczędzić osobę zainteresowaną, niż sprawiać jej przykrość sprawami, na które na przykład nie ma ona wpływu.

Ostatnio zostałam postawiona w dziwnej sytuacji, kiedy siedząc w swojej ulubionej knajpie z koleżanką, zauważyłam dwa stoliki dalej męża naszej wspólnej znajomej w dziwnej i dla mnie dwuznacznej sytuacji.

Co kiedy widzisz męża koleżanki z inną kobietą?

Żeby była jasność, ja uważam że mąż/ partner jak najbardziej może się kumplować i spotykać z innymi kobietami. Zresztą pisałam o tym w artykule „Czy twój mąż może mieć bliską przyjaciółkę…” /KLIK/. Tak już jest na tym świecie, że funkcjonują w nim w większości dwie płcie; kobiety i mężczyźni. Niezdrowo byłoby gdyby mężczyźni kolegowali się tylko z mężczyznami, a kobiety z kobietami. Szkoda, że większość ludzi kompletnie tego nie ogarnia i zabrania np. partnerowi spotykać się z koleżankami, czy partnerce z kolegami.

Wolałabyś wiedzieć, czy jednak nie o tym co robi twój mąż?

Zaczęłyśmy z koleżanką dyskusję o tym (abstrahując kompletnie od tego świetnie bawiącego się męża znajomej, bo przecież nie wiedziałyśmy czy na tej kawie siedzi z siostrą, koleżanką czy kochanką) czy gdyby nasi partnerzy zostali gdzieś na mieście przydybani przez kogoś znajomego, to czy chciałybyśmy o tym wiedzieć czy nie.

Dla mnie zaufanie to podstawa w relacji, wydaje mi się że partner, mimo że nie musi się spowiadać,  to jeśli nic nie ma na sumieniu, na pytanie „jak ci minął dzień” powie, że wyskoczył na lunch z Zosią czy Kasią. I to jest ok. Natomiast pewnie, gdyby ktoś mi doniósł że widział go na mieście, a on sam nie puściłby pary z ust, to mogłoby to wzbudzić pewną podejrzliwość.

Unikajmy bycia „życzliwym”

I wiecie co? Ja chyba nie chciałabym, żeby życzliwi donosili mi gdzie i kogo widzieli, chyba że byłaby to tak jednoznaczna sytuacja, tak nie ulegająca wątpliwości, że po tej informacji, jedyne co mogłabym zrobić to spakować facetowi walizki.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Wydaje mi się, że w dobrze funkcjonującym związku łatwo da się wyczuć, że coś jest na rzeczy. Znajome osoby, które niestety doświadczyły zdrady, najpierw się zarzekały że nie miały pojęcia, a potem wychodziły przesłanki, że dokładnie wiedziały, że ich związek się wali jak domek z kart. No ale po co rozmawiać, żeby ewentualnie zdusić problemy w zarodku? Lepiej nie poruszać tematu, bo „jakoś to będzie”. No i zazwyczaj właśnie jest „jakoś”.

A jeśli dotrze do ciebie podejrzana informacja o tym, co robi mąż?

Wracając do opinii koleżanki, ona uważała że chciałaby zawsze wiedzieć. Ale też wolałby się dowiedzieć od męża, niż osób postronnych. Zresztą obie nie potrafiłyśmy sobie wyobrazić jak miałby wyglądać taki „donos”. Stwierdziłyśmy że od razu ucięłybyśmy kontakt z życzliwymi osobami, które zamiast pilnować swoich spraw, zajmują się czyimś życiem i szukaniem taniej sensacji.

Dlatego przestrzegam przed nadmiernym interesowaniem się nie swoim życiem, wyciąganiem daleko idących wniosków i rozpuszczaniem plotek. To prędzej takie działania negatywnie wpłyną na małżeństwo, niż kawa wypita z koleżanką.

Dlaczego nie powinniśmy mieszać się w nie swoje sprawy?

Bo jeśli trafimy na osobę, która ma złe doświadczenia z przeszłości dotyczące zdrady, to taka informacja nadwyręży jej zaufanie, wpłynie na postrzeganie partnera. Być może zacznie się w każdej sytuacji dopatrywać kłamstw i szukać dowodów  /KLIKNIJ jeśli chcesz przeczytać po czym poznać, że partner cię zdradza/.

Zazdrość jest najgorszą z emocji, które występują w związku. Rodzi frustrację i poczucie niepewności. Osoba, która tego doświadcza natychmiast odczuwa spadek poczucia własnej wartości. Czasami podejmuje działania polegające na śledzeniu partnera (najgorzej…).

Jakie mogą być skutki chorobliwej zazdrości?

O ile na początku podejrzewany parter, jeśli nie ma nic na sumieniu może obrosnąć w piórka i cieszyć się, że kobiecie na nim zależy, to po chwili się zmęczy. Ileż można odpowiadać na pytania co robi, czemu nie odbiera telefonu, mieć przeszukiwane rzeczy i być stale o coś podejrzewanym. Są to strasznie destrukcyjne zachowania, a próba przejęcia kontroli nad życiem i  wolnym czasem mężczyzny niechybnie skończy się rozstaniem.

Żeby nie było zazdrość dotyczy obu płci w równym stopniu, ale tę stronę w 98% czytają kobiety, dlatego pozwalam sobie na zwracanie się właśnie do nich.

No to kiedy mówić o podejrzeniach?

Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, ale wydaje mi się że wyłącznie w sytuacji, kiedy mamy niepodważalne dowody. Kiedy wiemy, że ktoś z naszych bliskich jest okłamywany. Kiedy wiemy, że wolałby wiedzieć i wolałby dowiedzieć się od kogoś zaufanego, kto wesprze w tej trudnej chwili. Kiedy trwanie w takiej relacji byłoby krzywdzące i wyniszczające.

Może jakimś rozwiązaniem byłaby konfrontacja z „potencjalnie niewiernym” partnerem koleżanki. U nas nie doszło do takiej sytuacji, ale może gdyby gdzieś w szatni, czy przy barze nasze drogi się przecięły z tym konkretnym mężem, to byłaby okazja do pozdrowienia jego żony i zapytania co u niej słychać. Ale najprawdopodobniej skończyłoby się tylko na „cześć”.

Żyjmy swoim życiem, to chyba najlepsze rozwiązanie, chyba że macie jakieś inne pomysły.

Dziewczyny, jeśli uważacie że ten wpis komuś może pomóc, wesprzeć, pokazać że inni „też tak mają” to wrzućcie ten wpis na swoją tablicę, udostępnijcie, puście w świat. /KLIK/ Dziekuję <3