Dziecko w łóżku rodziców? – czyli do kiedy spać z dzieckiem

Macierzyństwo

Spanie dziecka z rodzicami w ich łóżku ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Zastanówmy się  wspólnie nad wszystkimi za i przeciw, w kwestii: do kiedy spać z dzieckiem?

Wśród metod wychowawczych silnym nurtem jest rodzicielstwo bliskości. Dla większości jego zwolenników wspólne spanie z dzieckiem nie stanowi żadnego problemu i w łożu małżeńskim zawsze jest miejsce dla nowego członka rodziny. Od chwili urodzenia dziecko noszone jest przez rodziców w chuście tak by czuło i słyszało bicie serca, czuło zapach mamy i taty, ich dotyk i ciepło ciała. Dziecko wtedy czuje się bezpieczne, spokojniejsze. Wielu rodzicom takie symbiotyczne wychowywanie dziecka bardzo odpowiada. Jest to naturalne przedłużenie życia płodowego dziecka. Wewnątrz łona matki było ciepło, ciasno i miło. Nagle po narodzinach maleństwo zaczynają otaczać inne doznania. Wielka przestrzeń, dotyk powietrza, większe  natężenie przeróżnych obcych dźwięków i hałasów innych niż odgłosy wewnątrz organizmu matki. To bardzo dużo dla niektórych maluszków za dużo.

Bliskość rodziców sprawia wtedy że nie czują się tak bardzo zdezorientowane i zestresowane. Dziecko adaptuje się do życia na świecie stopniowo, a takie podejście mu to ułatwia. Wiadomo niektórzy rodzice bardzo boją się wspólnego spania z maleństwem z wielu powodów. Niektórzy mają twardy sen i boją się o bezpieczeństwo dziecka by go nie przygnieść, by nie spadło z łóżka, by nie przydusiło się pościelą, by nie zaraziło się czymś przyniesionym na skórze czy ubraniu z zewnątrz… Są jednak też mamy które są pewne, że wspólne spanie jest najodpowiedniejsze i najwygodniejsze dla niej i maleństwa. Większość mam mimo zmęczenia po ciąży, porodzie i trudach zajmowania się niemowlakiem w ciągu dnia, ma tak czujny sen, że reaguje na najmniejsze poruszenie czy dźwięk wydany przez dziecko. Wtedy może szybko reagować na te sygnały. Wielką zaletą, jeśli mama karmi naturalnie, jest też możliwość karmienia na życzenie. Nie trzeba wstawać z łóżka, wyjmować maleństwa z łóżeczka. Wszystko jest pod ręką: dziecko i pierś.

Wiele dzieci wcześniej czy później samodzielnie rezygnuje ze spania z rodzicami, gdy do tego dojrzeją psychicznie. Są jednak takie, które nie mają zamiaru przenieść się dobrowolnie do swojego pokoju i swojego łóżka. Ani kupienie pięknego dziecięcego łóżka, ani pościeli z ulubionymi bohaterami z bajek nie są w stanie skusić dziecka do rezygnacji z wspólnego spania. Nagle z coraz większego dziecka w łóżku robi się coraz większy problem. Miejsce w łóżku by się porządnie wyspać kurczy się do rozmiarów gazety, czasem wręcz jeden z rodziców, bądź oboje muszą szukać sobie w nocy innego miejsca do spania, bądź przenosić śpiące dziecko do jego pokoju. Z czasem dziecko zaczyna znosić do łóżka zabawki. Pół biedy jak jest to miś, czy miękka przytulanka. Gorzej gdy są to resoraki, Barbie, czy ludziki z klocków lego. Kto z nas lubi budzić się z twardą zabawką wbitą w żebra? Te bolączki zna większość z rodziców. Komu z nas nie zdarzyło się obudzić z dziecięcą stopą na twarzy, bądź w kałuży, ręka w górę! Wtedy zastanawiamy się właśnie jak wspaniale by było, gdyby nasze dziecko nie wędrowało uparcie po nocach do naszego łóżka.

Kolejny bardzo ważny punkt dyskusji to nasza intymność i jakość życia seksualnego. Bo jak tu mówić o życiu intymnym gdy pomiędzy rodzicami pojawia się w łóżku bobas? Dla niektórych nie stanowi to problemu bo wieczór i łóżko małżeńskie to nie jedyny czas i miejsce na dorosłe zabawy. Jednak dla ogromnej większości jest to problem. Jeden z partnerów czuje się odrzucony, gorszy, zepchnięty na drugi plan.

 I to są właśnie silne argumenty przeciwko.

Zauważyłam, że model wychowywania dzieci w Polsce się zmienia. Dzieci z mojego pokolenia rzadko spały ze swoimi rodzicami. Teraz jest to norma.

 Parę lat temu oglądałam program Ewy Drzyzgi, w którym opowiadano o stylu wychowywania synów przez włoskie matki. Wynikało z niego, że Włosi są maminsynkami i bardzo długo śpią z mamami. Wtedy wydawało mi się to strasznie śmieszne i wręcz nie do pomyślenia. Niedawno jednak na zebraniu szkolnym jedna mama przyznała się do rozterek, że nie wie jak jej dziecko wytrzyma na zielonej szkole bo w domu śpi z nią. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że w tej samej sytuacji jest prawie połowa rodziców. Z czego to wynika? To pytanie do socjologów,  a może nawet ciekawy temat do czyjejś pracy magisterskiej.

 Kiedy przeciąć pępowinę? Jak bezboleśnie i nieodczuwalnie dla dziecka przenieść je do własnego łóżka by nie poczuło się odrzucone i pokrzywdzone? Pytania pozostawiam otwarte i zachęcam do dyskusji i wymiany doświadczeń.

To od nas zależy który styl wychowania jest nam bliższy. Nie możemy robić nic wbrew sobie i partnerowi. Miłość dziecku można okazać na wiele sposobów nie tylko pozwalając mu gnieździć się naszym łóżku.

——————————————————-
Autor: Małgorzata Kalinowska – Sokół
——————————————————-

Jeśli podoba Ci się wpis, polub go lub skomentuj klikając /TUTAJ/
Śledź nas na Instagramie, klikając /TUTAJ/
Dziękujemy, że jesteś z nami <3