Naturalna witamina N – rodzicu podaj ją koniecznie swojemu dziecku!

Macierzyństwo
dziecko natura witamina n

Zastanawiacie się o co chodzi z tą witaminą N? Może naukowcy odkryli coś nowego? Nic z tych rzeczy. Coś czego brakuje, zwłaszcza w miastach to NATURA. Dzieci odczuwają niesamowity deficyt kontaktu z zielenią, lasem, zwierzętami, wodą. Dobra wiadomość jest taka, że witaminę N (jak Natura) rodzice mogą aplikować swoim dzieciom tak często jak to tylko możliwe. I nie da się jej przedawkować.

Jaka jest recepta na las?

Chodzenie z dziećmi do lasu to konieczność, a nie tylko jeden ze sposobów spędzania wolnego czasu. Gorzej jak w najbliższej okolicy lasów brak. Czy jest na to jakiś sposób? Czytajcie dalej.

Dlaczego warto aplikować dzieciom witaminę N?

Na całym świecie prowadzone są badania, które potwierdzają wyraźny związek między zdrowiem, a przyrodą. Badania mają dwojaki charakter.

Część z nich skupia się na zbawiennych skutkach przebywania w otoczeniu natury:

  • dzieci z nadpobudliwością ruchową uspokajają się,
  • niezdarne poprawiają koordynację ruchową,
  • skłócone rodzeństwo zaczyna się ze sobą dogadywać,
  • zestresowanym dorosłym zaleca się „kąpiele leśne“ (zwane w Japonii Shinrin-yoku).

Druga część badań podkreśla, jakie skutki ma brak lub ograniczony kontakt z przyrodą:

  •  stres,
  • problemy z koncentracją,
  • trudności w nauce,
  • trudności w nawiązywaniu kontaktu z rówieśnikami,
  • w skrajnych przypadkach stany depresyjne.

Co to jest zespół deficytu natury?

Wszystkie te badania od lat śledzi Richard Louv – dziennikarz i autor bestsellerowych książek („Ostatnie dziecko lasu“). Louv podsumował wyniki badań i stworzył nowe pojęcie – zespół deficytu natury (nature deficit disorder). Nie jest to termin medyczny, choć niewykluczone, że kiedyś nim się stanie.

I dobrze, bo może gdyby lekarze zaczęli wypisywać recepty na spacery po lesie – rodzice potraktowaliby to poważnie. (Więcej o zespole deficytu natury możesz posłuchać w drugim odcinku podcastu Nieplac zabaw).

W grupie raźniej, kontakt z naturą w większej ekipie

 Na szczęście coraz więcej rodziców, nie czekając na oficjalne zalecenia lekarzy, podejmuje wysiłek i zapewnia swoim dzieciom odpowiednią dawkę witaminy „N“. Są tacy, którzy robią to na własną rękę, ale też tacy, którzy szukają wsparcia w grupie. Zakładają przyrodnicze kluby rodzinne lub organizują spacery rodzinne po miejskich nieużytkach (Więcej o tym w czwartym odcinku podcastu Nieplac zabaw)

A może leśne przedszkole?

Są też tacy szaleńcy (w pozytywnym znaczeniu tego słowa oczywiście), którzy próbują zmienić system edukacji. Prowadzą leśne przedszkola (zobacz Polski Instytut Przedszkoli Leśnych). Warto korzystać z tych możliwości, bo w grupie raźniej. Bo trudniej się wymigać, gdy nam się nie chce, ale już się umówiliśmy z innymi rodzinami. Bo nawet jeśli marzymy o zostaniu w ciepłym domu przed telewizorem ktoś nam przypomina, jak ważny dla naszych dzieci jest ten czas w lesie czy nad rzeką. Bez telefonu, tabletu czy komputera.

Zaproś naturę do swojego ogrodu

 Tytuł tego akapitu może się wydać dość dziwny. Przecież ogród to miejsce pełne natury. Niestety niekoniecznie. Współczesne ogrody coraz mniej wspólnego mają z przyrodą. Codziennie strzyżony trawnik, przycinane lub specjalnie formowane rośliny, sztuczne nawożenie, wprowadzanie obcych gatunków, natychmiastowe sprzątanie wszystkich „śmieci“, takich jak liście czy stare drzewa – to wszystko sprawia, że ogród bardziej przypomina pokój urządzony przy pomocy roślin, niż kawałek natury.

Zostaw w ogrodzie kącik w którym nie usuwasz „dzikiej” natury

Cierpią na tym zarówno zwierzęta, jak i nasze dzieci. W takim ogrodzie nie zadomowią się ani jeże (które uwielbiają zakopywać się w stercie liści), ani ptaki, ani owady. W ten sposób pozbawiamy dzieci możliwości podglądania tego fascynującego świata. Próchnojady, chruściki i kiepurki na zawsze pozostaną dla nich mitycznymi tworami podobnymi do smoków.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla mam /KLIKNIJ żeby dołączyć/

A wystarczyłoby zostawić w ogrodzie pień po ściętym drzewie i pozwolić mu na powolny rozkład. Wówczas te wszystkie „smoki“ nagle zostaną naszymi sąsiadami, którym nie przeszkadza, gdy ktoś podgląda ich życie.

Naucz dziecko obcować z naturą

Co zrobić, żeby wpuścić trochę przyrody do naszego ogrodu? Poza wymienioną wcześniej butwiejącą kłodą możemy wprowadzić łąkę kwietną i zbudować w jej pobliżu domek dla owadów. Zostawienie jesienią sterty liści w zacisznej części ogrodu być może zachęci jeże do odwiedzin. Wprowadzenie roślin, których owoce są atrakcyjne dla ptaków, zapewni nam skrzydlatych gości przez całą zimę, a jednocześnie dostarczy dzieciom materiałów do zabawy.

Witamina N pod każdą postacią

 Jak potwierdzają badania przeprowadzone przez Louva dzieci potrzebują stałego kontaktu z naturą. Wakacje nad jeziorem i ferie na nartach to zdecydowanie za mało. Nie zawsze mamy możliwość i ochotę na dalekie wyprawy do lasu. Dlatego tak ważne jest, aby dzieci miały namiastkę przyrody w swoim najbliższym otoczeniu. Czy będzie to ogród przydomowy czy ogród przedszkolny, szkolny. A może chociaż zielony skrawek przy domu kultury, bibliotece czy świetlicy (więcej na ten temat w kursie on-line „Stwórz ogród zabaw“, który rusza 1.03.18).

——————————
Anna Komorowska
www.pracowniak.pl 
www.nieplaczabaw.pl
——————————

Jeśli podoba Ci się wpis to zapraszamy na facebook /KLIK/ lub instagram /KLIK/

malinowa planeta, dziecko, rodzice, porady dla rodzicow, zabawy dla dzieci