Opowieść o szczęśliwej adopcji, czyli jak zostałam mamą adoptowanego dziecka

Macierzyństwo

„Są różne dzieci… Dzieci serca, dzieci krwi, dzieci obowiązku. Najszczęśliwsze są dzieci serca”. Gabriela Zapolska

Moje Dziecko jest dzieckiem serca. Synek jest adoptowany, ale (i) bardzo kochany.

Nigdy nie myślałam, że taka będzie moja droga do macierzyństwa, ale też nigdy jej nie przekreślałam. Ponieważ ta droga jest różnie postrzegana, i nie raz już słyszałam od innych, że nie mogliby przyjąć, ani pokochać czyjegoś dziecka, to chciałabym o niej opowiedzieć.

Różne są drogi do macierzyństwa

Życie nauczyło mnie, że nic nie jest ostateczne i że nie warto zapierać się przed czymś, ale raczej dokładnie przyjrzeć i dopiero wówczas podjąć decyzję, słuchając własnego serca. Może ktoś stwierdzi, że warto spróbować…, a może tylko nieco łagodniej spojrzy na rodzicielstwo adopcyjne i dzieci adopcyjne.

Wciąż mało mówi się o adopcjach szczęśliwych, choć często też niełatwych, a zbyt dużo o adopcjach z problemami i nieszczęśliwych. A jednak patrząc na proporcje to tych pierwszych jest na szczęście znacznie więcej… tylko może nie są tak medialne… więc o nich tak często nie usłyszymy.  Niech ta opowieść będzie przykładem tych pierwszych…

Jak zostałam mamą…

Od dnia zakończenia kursu adopcyjnego w ośrodku, aż do dnia gdy odebraliśmy telefon z propozycją adopcji dziecka minął rok… a więc 365 dni… to dużo i mało, ale dla nas w sam raz, bo to był właśnie ten najlepszy moment spośród tych dni. Gdybyśmy nastawili się tylko na dziewczynkę, to ten okres oczekiwania byłby znacznie dłuższy.

Na pierwsze spotkanie z Synkiem przyszło nam jednak poczekać całe 3 dni, bo zawsze obecny jest przy tym pracownik ośrodka adopcyjnego. Byliśmy bardzo podekscytowani, ale i bardzo przerażeni… przynajmniej ja, bo Mąż spokojniej do tego podchodził. Chłopczyk przebywał w domu dziecka, miał 4 miesiące.

Co szczególnie zapamiętałam z tego dnia?

To, że miał bardzo smutne oczy. Spojrzał na nas na chwilę, ale potem zapadł jakby w letarg… taką obojętność na wszystko.  Potem jeszcze przez miesiąc jeździliśmy go odwiedzać. To z nami poszedł na swój pierwszy w życiu spacer. Jak się później dowiedzieliśmy takie maluszki w ogóle nie wychodziły na zewnątrz… zbyt mało było opiekunek, wciąż się też wzajemnie przeziębiały, a to był okres jesienno-zimowy.

Jak rodziła się miłość?

Gdy Chłopiec do nas trafił, nie czułam jeszcze miłości. Nie czułam się też jeszcze w pełni mamą. Ale przy takim maluchu jest tyle obowiązków, że nie miałam za dużo czasu by o tym myśleć. Miałam nadzieję, że ta miłość przyjdzie… I przyszła… nawet nie wiem kiedy!

Synek wymagał intensywnej rehabilitacji, miał słabe napięcie mięśniowe i spore zaległości w rozwoju fizycznym jeszcze z domu dziecka. Później niż zwykle zaczął nam też raczkować i chodzić. Ten pierwszy okres pamiętam jako ciągłe chodzenie po lekarzach, bo nie chcieli nam go nawet zaszczepić bez różnych, specjalistycznych konsultacji. Z perspektywy czasu widzę, że dużo tych wizyt było na wyrost.

Na oddziale dziennej rehabilitacji, gdzie przez ponad rok chodziliśmy na ćwiczenia, zdałam sobie sprawę, że te problemy zdrowotne Synka to nic w porównaniu z problemami innych dzieci, które tam spotkaliśmy. Regularne ćwiczenia zrobiły swoje i przyniosły stopniową poprawę.

Tak wygląda szczęśliwa adopcja

Synek bardzo się zmienił odkąd do nas trafił. Miłość i czułość sprawiły, że odzyskał radość życia, wypiękniał. Zaczął nam w końcu rozrabiać. Kiedyś był malutkim dzieckiem, które mogło leżeć bez ruchu w zobojętnieniu. Teraz uśmiech nie schodzi mu z ust. Ostatnio pani ze żłobka nam powiedziała, że tak wesołego dziecka nie było w nim od lat.

Droga adopcyjna nie jest łatwa, ciągłe kontrole, testy, sprawdzanie. Musieliśmy na każdym etapie udowadniać, że będziemy dobrymi rodzicami. Do tego dochodzi mnóstwo emocji, które też wynikają z występowania tak wielu niewiadomych na tej drodze. Poza tym dochodzą różne, negatywne opowieści i przykłady różnych osób na temat adopcji. To wszystko sprawia, że jest trudno, ale na końcu tej drogi jest największy Skarb – Dziecko, które bardzo potrzebuje miłości.

——————————————————————
Ola – Mama Adopcyjna
O adopcji dziecka opowiada na swojej stronie:
http://www.childadoption.eu/
——————————————————————-

Jeśli podoba Ci się wpis, polub go lub skomentuj na fb klikając /TUTAJ/
Śledź nas na Instagramie, klikając /TUTAJ/
Dziękujemy, że jesteś z nami <3