Jak sobie radzić z insulinoopornością na co dzień? Moje doświadczenia

Zdrowie i Uroda
jak sobie radzić z insulinoopornością

Jak sobie radzić z insulinoopornością na co dzień?

Czy wiesz, że jeżeli przybierasz na wadze tu i ówdzie i na nic nie zdają się żadne diety, ani ćwiczenia to bardzo prawdopodobne że masz insulinooporność (IO). W poprzednim wpisie /kliknij TUTAJ/ opowiedziałam o tym jak to się stało, że zorientowałam się że mam IO. Jakie badania należy zrobić i jak zmienić swój styl życia, co zrobić żeby uniknąć brania leków.

Jeżeli nie wiesz co to jest insulinooporność to przeczytaj ten artykuł /KLIK/

Dzisiaj nie będę się powtarzać, odsyłam cię do powyższych linków, ale opowiem jak sobie radzę w codziennym życiu z IO.

Po pierwsze regularne posiłki

Często słyszę od osób cierpiących na tę chorobę, że oni nie mogą regularnie się odżywiać ponieważ mają taką, a nie inną pracę, albo mają tyle zajęć, są ciągle w ruchu, akurat w tym czasie mają spotkania, albo pędzą odebrać dziecko z przedszkola.

Bzdura! Tylko tyle ci powiem. Ja jem co 3 – 4 godziny. Kiedy wiem, że będę w podróży w czasie kolejnej „pory karmienia” to zawsze zabieram ze sobą pudełko z posiłkiem. Jeśli to II śniadanie albo podwieczorek, to jest to mniejsza przekąska, a jeśli obiad to pudełko z lunchem.

Jeżeli jestem w trasie i wybija moja godzina, to zatrzymuję się na stacji, kupuję sobie herbatę zieloną i jem. Zajmuje mi to 10 minut i mogę jechać dalej.

Jadę autem i mam II śniadanie? W jednym pudełeczku mam pokrojone warzywa, w drugim węglowodany i orzechy. Posiłek „załatwiam” na światłach, kiedy mam wolne ręce.

Wszystko można zorganizować, tylko trzeba chcieć.

Nie podjadaj między posiłkami

Pewnie już wiesz, że twój posiłek powinien się składać w 50% z warzyw, 25% węgli i 25% dobrych tłuszczy.

Twoje posiłki przy insulinooporności musza być na tyle sycące, żebyś wytrzymała do kolejnego. W tej przypadłości nie ma opcji, żebyś mogła coś przekąsić między jednym posiłkiem a drugim, bo pobudzasz pracę trzustki, która zaczyna produkować insulinę, a tego bardzo nie chcemy. Piję tylko zieloną herbatę pomiędzy albo wodę, a kawę wyłącznie do posiłków (to samo dotyczy lampki wina). Naprawdę wyczerpałam temat w tym wpisie /KLIK/ który już wyżej linkowałam.

Co jeść na wyjazdach i wycieczkach przy insulinooporności?

Ja wyznaję zasadę wyboru mniejszego zła. Zazwyczaj po prostu zamawiam sałatki i proszę żeby w dresingu nie było miodu, albo cukru. Jeśli jest możliwość żeby wymienić np. ziemniaki na kaszę to korzystam. Albo po prostu nie jem ziemniaków.

Jak już grzeszę to z umiarem. Lepiej nie jeść w ogóle, ale mając wybór między frytkami, a purée to wybieram frytki, bo mają więcej tłuszczu i dłużej będą się trawić. Ogólnie nie jemy ziemniaków bo mają wysoki indeks glikemiczny. Tak samo gotowanych marchewek i buraków.

Wchodząc do restauracji na 90% znajdzie się coś co ostatecznie można zjeść. Bardzo często pytam, czy zamiast pszennego pieczywa, można dostać pełnoziarniste i w większości miejsc nie ma z tym problemu.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Bardzo często w sytuacjach wyjazdowych jem w knajpach wege, bo przeważnie nie dodają cukru, mają pełnoziarniste produkty i surowe warzywa.

Jak nie ma innych opcji to chodzę do knajp hinduskich, bo mają ryż basmati, który przy IO w małych ilościach możemy jeść. Dopytuję tez które sosy nie mają cukru.

A zawsze i tak noszę ze sobą pudełeczko z pomidorkami koktajlowymi, albo pociętą papryką i jem po wyjściu z restauracji. Zawsze warzywa równoważą te składniki, których nie powinniśmy zjeść. Tak jak mówiłam wybieram mniejsze zło. Nie wpadam w panikę na urlopie, nie umrę przez pięć dni, ale też nie rzucam się na gofry, frytki ani lody. Lekko nie ma, ale się da.

Nie mam też oporów, żeby w restauracji prosić wprost o doliczenie do potrawy porcji świeżych warzyw, typu ogórek, czy pomidor, tłumacząc że wynika to z mojej diety.

Czy trzeba trzymać się ścisłej diety przy insulinooporności?

No trzeba, co mam ci powiedzieć. Albo dieta, albo leki. Uwierz, że nie chcesz łykać tabletek, bo mają dużo skutków ubocznych. Oczywiście pamiętaj, że ostateczną decyzję o sposobach leczenia podejmuje TYLKO i wyłącznie lekarz. Jak przepisze leki to znaczy, że nie ma innej opcji. U mnie na szczęści wystarczyła sama restrykcyjna dieta.

Na grupach na fb dotyczących IO na których byłam większość osób była mocno konserwatywna. Na pytanie o konkretny produkt najczęstszą odpowiedzią było „nie można, to nie dla nas”. Wychodziło na to że kompletnie nic nie można. Osoby na początku drogi pewnie wpadały w depresję.

Wszędzie jest cukier

To nie jest tak, że jak zjesz chleb z pełnego ziarna, w którym jest kilka procent płatków ziemniaczanych to coś się stanie. NIC się nie stanie. Twój organizm tego nie zauważy, serio. Ale zawsze wybieraj najlepsze produkty z tych dostępnych.

Wiem, ze to trudne ale naprawdę w sieciówkach typu Lidl, czy Biedronka spokojnie wybierzesz produkty w których nie ma świństw, glukozy i ukrytych (lub nie) cukrów. Zresztą warzywa możesz jeść o każdej porze roku. Ja zamawiam je TUTAJ, zwłaszcza w porze jesienno – zimowej.

Często jem orzechy, owoce (nie wszystkie), jogurt naturalny jako przekąskę. Niektórzy odstawiają nabiał, ale jeżeli nie masz nietolerancji to dlaczego miałabyś odmawiać sobie białka? Jem jaja, jem ryby, sama piekę mięsa. Lubię wszystkie strączki (oprócz groszku cukrowego). Już się przyzwyczaiłam że jem inaczej niż kiedyś. Kupuję pełnoziarniste makarony i jem je z toną warzyw.

A co z przyjemnościami?

Nie jem ciast, lodów ani niczego w czym jest cukier, ale od czasu do czasu, jak wiem że miałam bardzo zdrowy tydzień, to np. w piątek jem małą grahamkę z miodem 🙂 Oczywiście przed, albo po zjadam sporego pomidora, lub ogórka, zjadam garść orzechów, a potem rozkoszuję się smakiem mojej nagrody. Smakuje jak najlepsza beza z bitą śmietaną.

W tym wpisie chciałam ci pokazać, że da się żyć z IO i da się z tego wyjść, o ile ma się silną wolę. Cukier odstawia się z dnia na dzień. Nie umrzesz jak nie będziesz słodzić kawy, czy herbaty. Świat też się nie zawali jak nie zjesz drożdżówki, czy batonika. Też przeżyjesz bez koktajli czy soków. Twój organizm będzie ci za to wdzięczny za to, że zadbasz o regularność i jakościowe produkty.

Powodzenia 🙂

Dziewczyny, jeśli uważacie że ten wpis komuś może pomóc, to wrzućcie ten wpis na swoją tablicę, udostępnijcie, puście w świat. /KLIK/ Dziekuję <3