Żyjesz byle jak…? Mamo! Zmień swoje życie na lepsze

Psychologia i Związki
jak zmienić swoje życie na lepsze

Słyszałyście piosenkę Margaret „Byle jak”? Nie? To poniżej zamieszczam link. Chyba dawno nie słyszałam niczego tak bardzo przejmującego, pod czym mogłyby się podpisać setki kobiet. Codziennie dostaję od was maile, zwłaszcza po publikacji wpisu o mamie, która żałuje że ma dziecko /KLIK/ o tym, że utknęłyście. Że czujecie się jak w więzieniu. Że życie was ogranicza. Że kiedyś czułyście wiatr w żaglach, a teraz stoicie na mieliźnie.

Czujesz, że zyjesz byle jak?

Macie dwie opcje; trwać dalej w tej sytuacji lub coś zmienić. Znam bardzo dużo osób, które stale mówią o tym jak bardzo im źle. Będąc we dwójkę byliście niezniszczalni, żyliście z dnia na dzień. A teraz – po narodzinach dziecka – spójrzmy prawie w oczy, życie twojego partnera zmieniło się nieznacznie. Chodzi do pracy, tak jak chodził. Jest oczywiście niewyspany, bo maluszek budzi się w nocy i płacze. Stara się brać czynny udział w opiece: kąpie, przewija, nosi, tuli. Ale potem idzie do pracy.

Co robisz ty?

Też jesteś niewyspana, też przewijasz, karmisz, kąpiesz. Godzina za godziną, dzień za dniem. Wtulasz się w maleństwo i wdychasz jego zapach, który rekompensuje ci wszelkie niewygody. Siedzisz w domu, idziesz na spacer, robisz drobne zakupy. Potem gotujesz obiad, prasujesz tonę ubrań, albo nie. Robisz pranie. W chwili kiedy dziecko zasypia, zasypiasz i ty, bo to jedyne chwile kiedy możesz zamknąć oczy.

Co się dzieje między tobą, a partnerem?

Zapewne nic. Dosłownie. Jak ktoś ma oczy na zapałkach i ledwo ze zmęczenia powłóczy nogami, to małe szanse, że stanie się na powrót demonem seksu. Pamiętasz kiedy ostatnio robiliście w łóżku coś innego poza… spaniem w nim? Czy to jakoś na was wpływa? Zapewne miłość do dziecka bardzo was zbliżyła do siebie. Ale zostając rodzicami, nie przestaliście nagle być parą, która wcześniej mogła skupić się na sobie. Teraz zapewne zapomnieliście o podstawowej funkcji związku między kobietą, a mężczyzną.

… ale wiadomo, że po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia…

To oczywiste! Ważne jednak, żeby być świadomym tego jakie mechanizmy mogą się zadziać. Musisz być świadoma, że możesz mieć baby blues, albo depresję poporodową /KLIK/. Możesz mieć wszystkiego dosyć i swoją frustrację przelać na partnera. Możesz zacząć marzyć o tym, żeby przez chwilę pobyć sama, poczytać książkę jak za dawnych czasów, albo wyjść na spotkanie ze znajomymi bez dziecka. Możesz chcieć mieć czysty i posprzątany dom, a nie całe sterty ubranek, zabawek, rozbryzganych kaszek i marchewki na ścianie. Możesz zacząć marzyć o powrocie do pracy na 8 godzin, a najlepiej dłużej.

Nawet jeśli o tym marzysz, to nie definiuje cię to jako złej matki

Jesteś kobietą, która jak każdy człowiek na świecie ma swoje potrzeby, które nagle musiał zepchnąć na dalszy plan. Fajnie było w weekend budzić się o 11.00 i jeść pierwsze śniadanie w południe? Fajnie było iść na imprezę i tańczyć do rana? No fajnie! To teraz zapomnij o tym na kilka lat. I wiesz, co? Możesz o tym mówić i dyskutować. Możesz też narzekać do 18 roku życia swojego dziecka, marząc przy okazji żeby wyjechało na studia do innego miasta. Ale możesz też usiąść na spokojnie i zastanowić się co zrobić, żeby zaspokoić swoje potrzeby.

Naprawdę się da, trzeba tylko chcieć

Pamiętam jak siedziałam z koleżanką która właśnie narzekała na swój los wiecznie zmęczonej matki. Nie wyspała się od dwóch lat, nie uprawia seksu bo nie ma ochoty, ani siły. Ma bałagan, gotuje potrawy bez przypraw, żeby nie musiała gotować osobno dla dziecka. Ciągle kłóci się z mężem, który wraca coraz później, rozmawia tylko z nianiami na placu zabaw, albo innymi mamami na macierzyńskim. Ona chce do ludzi, a najlepiej do pracy.

Zrób sobie dobrze…

Zapytałam dlaczego tego nie zrobi. Praktycznie na każdy „problem” proponowałam rozwiązanie. Dziecko, które ma prawie dwa lata może pod swoje skrzydła na weekend przyjąć babcia. Jest wtedy szansa, że rodzice nie tylko się wyśpią, ale znowu dostrzegą w sobie kobietę i mężczyznę. Może wtedy porozmawiają ze sobą o czymś innym niż dziecko?

Bałagan w domu i tona ubranek w kolejce do prasowania? Wystarczy zadać na facebooku pytanie o sprawdzoną panią do sprzątania. Gwarantuję że w ciągu kilka godzin w domu będzie błyszczało. Nie stać cię? Nie musisz tej pani zapraszać raz w tygodniu, ale niech przyjdzie chociaż raz w miesiącu.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Gotujesz papki i bezsmakowe dania, bo nie chce ci się dwa razy gotować? Serio? A nie przyszło ci do głowy, żeby ugotować wielki gar zupki i zwyczajnie pomrozić w małych pudełeczkach, albo zawekować? Internety aż huczą od zdrowych przepisów dla małych dzieci. Zjedz coś dla dorosłych, od razu zrobi ci się lepiej.

Nie chce ci się rozmawiać na placu zabaw z nianią, to zatrudnij którąś i niech pójdzie na spacer na dwie godziny z twoim dzieckiem. Będzie cię to kosztowało około 30 zł, a czas dla siebie samej będzie totalnie bezcenny. Będziesz mogła robić cokolwiek zechcesz.

Chcesz wrócić do pracy, to zrób coś w tym kierunku. Znajdź żłobek /KLIK/, pogadaj z szefem o powrocie. Zorganizuj sobie życie.

Nie żyj byle jak…

…bo ucierpią na tym twoje relacje z partnerem. Związek też może być byle jaki. Jeśli rozmawiacie o zakupach, dziecku, domu, i jeszcze raz o dziecku, zakupach to mam nadzieję że pali ci się czerwone światło. Tak mało jest między wami… Czujesz, że coś jest bardzo nie tak? To posłuchaj koniecznie piosenki Margaret. Jeśli poczujesz mega ucisk w gardle to znak, że najwyższy czas wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

Nie piszę, „weź odpowiedzialność za swoją rodzinę”, bo o ile samotnie nie wychowujesz swojego dziecka to rodzinę stanowią kobieta, mężczyzna i ich dzieci. We dwójkę jesteście odpowiedzialni za to jak będą wyglądało wasze wspólne życie.

Weź odpowiedzialność za siebie!

Piszę „weź odpowiedzialność za siebie” bo to ty masz być szczęśliwa w swoim otoczeniu, domu, związku, rodzinie. Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Zadowolona partnerka, to zadowolony partner. Coś ci nie odpowiada, to to zmień. Nie czekaj na cud, bo on nie nadejdzie. Masz wolną wolę, masz własne zdanie (prawda?), zdajesz sobie sprawę że każde działanie ma swoje konsekwencje. Brak działania ma gorsze konsekwencje, niż samo działanie.

Kobieto, do dzieła! Znajdź swoje mocne strony i je wykorzystaj. Rozmawiaj, rób, wyciągaj wnioski, szukaj rozwiązań.

Bądź szczęśliwa!

Jeśli podoba Ci się wpis to zapraszamy na facebook /KLIK/ i instagram /KLIK/

—> Nie kocham męża, ale nie wiem jak od niego odejść /KLIK/