Oddałaś dziecko do żłobka? Jesteś złą matką! Przeczytaj dlaczego

Macierzyństwo
kiedy oddać dziecko do żłobka

Ja wiem, że obecne pokolenie, czyli to moje – może mieć złe doświadczenia ze żłobków swojego dzieciństwa i teoretycznie ma prawo obawiać się oddać własnego malucha do takiej placówki. Ja mam złe doświadczenia, ale od czasu kiedy kończyłam drugi rok życia minęły lata świetlne i dosłownie wszystko się zdążyło zmienić.

Tylko złe matki oddają dziecko do żłobka…

… usłyszałam wielokrotnie takie stwierdzenie w ostatnich ośmiu latach. Za każdym razem opada mi szczęka i właściwie nie wiem co wtedy odpowiedzieć. Zawsze wtedy mam wrażenie, że czegokolwiek bym nie powiedziała i tak nie przekonam takich osób. Kiedyś jedyne co byłam w stanie z siebie wydusić, to „acha…”, ale ostatnio zaczęłam pytać „dlaczego tak myślisz?”. Co ciekawe, te osoby nie uważają że dzieciom dzieje się jakaś krzywda, tylko nie mogą zrozumieć jak matka może oddać takiego małego, bezbronnego człowieczka, który najbardziej wtedy potrzebuje wyłącznie swojej mamy.

Polemizowałabym z taki stwierdzeniem, gdyż…

… jest to stygmatyzowanie ojca, który rzekomo, ani nie jest najważniejszy, ani nie jest potrzebny, a jedyne czego nie może robić, to karmić własną piersią. Ale nie o tym jest ten wpis. Znam ojców (serio, oni istnieją!) którzy genialnie zajmują się własnym dziećmi.

Ale wróćmy do żłobków. Czy dziecko potrzebuje ciepła rodziców? Oczywiście. Czy rodzice są najważniejsi w życiu dziecka? No pewnie, że tak. Czy dziecko dostanie uszczerbku na psychice jeśli mama i tata wesprą się opieką żłobkową? Absolutnie nie!

Być z dzieckiem do 3 roku życia…

…to utopia w mojej opinii. Nie musisz się z nią zgadzać, masz do tego prawo, tak jak ja mam do swojej. Fajnie jest mieć możliwość zostania w domu i nie przejmowania się sprawami materialnymi. Ale wiele mam, może i chciałoby zostać na wychowawczym, ale jednak trudno żywić się powietrzem i energią słoneczną. I wracają do pracy, żeby zapewnić godne życie swojej rodzinie.

I wmawianie takim mamom, że są złymi matkami bo muszą pracować powinno być karane. Dla osób które wbijają je w poczucie winy, z powodu powrotu do pracy i oddania dziecka do żłobka jest specjalne miejsce w piekle.

Mama po urodzeniu dziecka, nie przestaje być kobietą

Napisałam o tym wpis, który był bardzo często czytany /KLIKNIJ tutaj/. Kobieta ma prawo chcieć wyrwać się z domu i wrócić między ludzi. Ma prawo realizować się zawodowo. Po to robiła studia i się kształciła żeby wykorzystywać swoje umiejętności. Jakby każda kobieta chcąca kiedyś założyć rodzinę, zakładała że po urodzeniu dziecka będzie trzy lata w domu i wypadnie z obiegu, to w ogóle nie poszłaby na studia, bo po co?

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Tak! Przekoloryzowałam trochę, ale tylko po to żeby uzmysłowić wam, że często tak właśnie bywa, że mama już czasami rok po porodzie nie ma do czego wracać, a co dopiero po trzech. Tutaj masz wpis o tym dlaczego pracodawcy boją się młodych kobiet, tych w ciąży i mam małych dzieci /KLIKNIJ/

Żeby była bardzo jasna jasność!

Ja szanuję i akceptuje każdą mamę która postanowiła poświęcić się opiece nad dzieckiem. Wielki szacun. Dla mnie to naprawdę jest poświęcenie, bo opieka to nie tylko zmiana pieluchy i ugotowanie pysznego obiadku, ale przede wszystkim rozwijanie zdolności dziecka, rozwój emocjonalny, socjalizacja, stałe podnoszenie swoich umiejętności, dzięki którym nauczy dziecko tego wszystkiego co powinno wiedzieć w każdym roku swojego życia. Wielkie wyzwanie. Mamy często nie zdają sobie sprawy, z czym wiąże się edukacja małego dziecka i w ogóle tego, że dziecko trzeba stymulować i uczyć. Byłoby cudownie gdyby mamy, które wybrały ten model wychowania, zaakceptowały że są kobiety, które wybrały inny.

Co robi dziecko w żłobku?

Bawi się, uczy, śpi, śpiewa, rysuje, lepi, je, nawiązuje relacje, czasami płacze, czasami kłóci się o swoją ulubioną zabawkę, czasami ma lepszy dzień, a czasami gorszy. Jak każdy z nas. Nie wiem czy tak jest w każdym miejscu, mam nadzieję że tak, ale u nas dziecko jest tulone, siedzi u cioć na kolanach, ma ocierane łezki jeśli akurat jest mu smutno, jest noszone na rękach i zabawiane. Biega po placu zabaw, huśta się na huśtawce, zjeżdża ze zjeżdżalni, lepi babki w piaskownicy, obchodzi urodziny swoich kolegów i koleżanek, śpiewa sto lat na całe gardło, uczy się wierszyków. DOBRZE SIĘ BAWI.

Obserwuj mnie na Instagramie /KLIKNIJ/ -będzie o adaptacji w żłobku

Widzę po „swoich” rodzicach, że po miesiącu, dwóch, kiedy zauważają pozytywne efekty pobytu dzieci w gronie rówieśników uspokajają się i mogą z czystą głową zająć się swoimi sprawami.

Dziecko to ani nie koniec świata, ani cały świat

Oczywiście wiem, że są mamy dla których urodzenie dzieci jest misją i rezygnują z siebie, aby całkowicie oddać się swojemu dziecku, ale są też mamy dla których dziecko jest uzupełnieniem rodziny, w której wszyscy mają równe prawa; kobieta, mężczyzna i dziecko. Celowo nie napisałam: mama, tata i dziecko. Bycie rodzicem to bardzo odpowiedzialna funkcja, ale nie sprawia że znika kobiecość i męskość. Nikt nie przestaje być żoną i mężem, stając się wyłącznie mama i tatą. I tu przechodzimy do meritum, żeby to proporcjonalnie połączyć.

Ale znowu odeszłam od żłobków…

Żłobek to taka cudowna instytucja, gdzie możemy być pewni że dziecko będzie pod fachową i ciepłą opieką, a my będziemy mogli z czystym sumieniem zając się pracą. Wiadomo że są różne placówki, ale wierzcie mi, że w każdym publicznym i niepublicznym żłobku wszyscy patrzą sobie na ręce i chcą mieć jak najlepszą ofertę, żeby wybić się na tle konkurencji. Kiedy zakładałam żłobek w 2010 roku to byłam jedyna w swojej miejscowości i druga w gminie. Teraz jest chyba z 20 placówek, a jednak zawsze mam komplet i wracają do mnie rodzice z drugim i trzecim dzieckiem. I jestem wdzięczna mojemu zespołowi, że dzięki niemu i jego ciężkiej pracy rodzice polecają nas dalej. Bo to nie ładne ściany i kolorowe zabawki świadczą o żłobku, ale ludzie którzy go tworzą, wkładając w to całe serce.

Były takie przypadki w żłobku kiedy…

… rodzice wybierali abonament powiedzmy ośmiogodzinny, a mogli zabrać dziecko już po 5 godzinach. Czasami odbierali je wcześniej, owszem, ale czasami szli na basen, czy na zakupy. I wiem że niektórzy mocno to krytykowali. Ja jakoś nie mogłam się dopatrzyć się w tym czegoś nagannego. Chyba lepiej żeby dziecko bawiło się z kolegami, zamiast siedziało w koszyku zakupowym albo biegało miedzy alejkami, wpadając w rozpacz za każdym razem kiedy rodzice czegoś nie chcą mu kupić. I sprawniej i taniej to wychodzi. A może rodzice nie mają już prawa iść na basen?

Umęczona mama, to Matka Polka?

Tyle się mówi że mamy ledwo wyrabiają na zakrętach i uciekają do wc żeby pobyć same, albo wychodzą do kiosku po gazetę i cieszą się jakby jechały na Wyspy Kanaryjskie. Słyszy się że mama ma ogoloną tylko jedną nogę i pija tylko zimną kawę. To może lepiej żeby dziecko godzinę dłużej zostało w żłobku i się świetnie bawiło, a przy powitaniu zobaczyło uśmiechniętą i szczęśliwą mamę, która mogła wyskoczyć do fryzjera czy kosmetyczki, a potem po powrocie do domu poświęcić całą siebie na wspólny czas z dzieckiem? W końcu szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.

Żłobek uczy i bawi

I będę się tego trzymać, inaczej od tylu lat nie prowadziłabym placówki żłobkowej. Ale widzę jak nasze dzieci pięknie się rozwijają i jakie są odważne i jak świetnie budują relację z innymi dziećmi. Bo żaden dorosły nie nauczy dziecka tyle ile jego rówieśnik.

Zatem droga mamo, jeśli myślisz o żłobku, ale boisz się co pomyślą o tobie inni, albo obawiasz się czy dziecku czegoś zabraknie, to zapewniam się że jeżeli ty będziesz spełniona to twoja miłość wystarczy żeby twoje dziecko miało najcudowniejszą mamę na świecie. A tutaj podrzucam wpis o tym jak wybrać najlepszy żłobek /KLIKNIJ/ Powodzenia w odkrywaniu nowych możliwości.

Dziewczyny, jeśli uważacie że ten wpis komuś może pomóc, to wrzućcie ten wpis na swoją tablicę, udostępnijcie, puście w świat. /KLIK/ Dziekuję <3