Matki idealne kontra matki nieidealne – która grupa wygrywa?

Macierzyństwo
matki idealne matki nieidealne

Od razu powiem, że szufladkowanie ludzi to ostatnia rzecz, jaką kiedykolwiek robiłam. Ale, że obracam się w tematach związanych z dziećmi od lat, słyszałam i widziałam już takie cuda na kiju, że podnosi mi się czasami ciśnienie – tę nierówną walkę dostrzegam zwłaszcza w grupach dla mam. Trudno mi czasami nic nie napisać, choć wiem, że wchodzenie w dyskusję z osobami, które są zafiksowane na jakimś temacie to strata czasu. Kilkakrotnie chciałam „poszerzyć” czyjeś horyzonty i coś wytłumaczyć, używając przykładów i argumentów, a i tak obrywałam inwektywami. Dlatego nie poruszam tematów szczepionek, karmienia (kp/mm) i paru innych. Naprawdę mam ciekawsze rzeczy do robienia niż rzucanie grochem o ścianę.

Po co matki mają się wspierać? No po co?

I tak nie mogę zrozumieć, dlaczego na bardzo osobiste i odważne wyznania mam, że nie dają rady, chcą zamknąć się w szafie przed dzieckiem i zniknąć, reagują i odzywają się kobiety z komentarzami typu: „ja tak nie mam – chciałaś dziecko, to się nim zajmuj!”, „ja mam trójkę i nigdy nie narzekałam” albo: „trzeba było sobie nie robić dziecka, jak ci tak źle”. W mojej opinii, ktoś kto pisze post o swoich odczuciach oczekuje WSPARCIA, a nie kopania. Zawsze uważałam, że jak się nie ma nic do powiedzenia, to powinno się milczeć, bo powyższe komentarze nic nie wnoszą do dyskusji i w żaden sposób nie pomagają. A jeśli jeszcze nie czytałyście o hejcie na jedną z was, to poniżej macie okienko do kliknięcia.


Kim są matki idealne według Internetu?

Zapewne posiadacie konto na Instagramie, gdzie podglądacie tzw. idealne życie blogerek. Trudno mi pojąć, że są osoby, które myślą, że ten kawałeczek życia, te piękne zdjęcia i piętnastosekundowe filmiki to norma. Że ich dzieci nie płaczą, nie mają kolek, nie ulewa im się i przesypiają całe noce. Te mamy mają idealnie ogolone nogi, piją zawsze ciepłą kawę, są wyspane i wypoczęte. Owszem, na pięknie wystylizowanych zdjęciach. A może naprawdę mają sztab ludzi, którzy noszą, usypiają i przewijają ich dzieci, podczas gdy one są bywalczyniami salonów piękności. Ale czy to oznacza, że są idealne? I oczywiście te mamy mają święte prawo pokazywać tylko te fajne momenty, ale obserwatorzy – jako istoty rozumne – powinni wiedzieć, że to tak nie wygląda.

Obserwuj mnie na Instagramie /KLIKNIJ/

A kim są matki nieidealne?

Zdziwiłybyście się, ale jest duża grupa mam, które szczycą się swoimi błędami wychowawczymi. Ja, absolutnie, nie mówię o kobietach, które są w opozycji do nierealnych profili w sieci i które pokazują, jak wygląda NORMALNE życie w domu z dziećmi. O tym wspomnę później. Kiedyś na Facebooku trafiłam na grupę, którą opuściłam po godzinie,    bo – serio – połowa postów nadawała się do zgłoszenia opiece społecznej, a reszta była lekko zastanawiająca… I dla tych kobiet było bardzo zabawne, że dają rocznemu dziecku wczorajszą pizzę , bo nie chce im się ugotować obiadu, a potem dziecko boli brzuszek. Albo włączają im w nocy tablet z bajkami, żeby spało w ciągu dnia, kiedy one chcą mieć święty spokój. Albo, na przykład, nie kąpały dziecka od dwóch tygodni i zaczęło śmierdzieć, bo ulane mleko zaczęło się psuć w fałdkach szyi… SERIO? Może jestem dziwna, ale mnie to kompletnie nie bawi.

Matka też człowiek i może popełniać błędy

Dominika z Pomogę Ci mamo, zapoczątkowała świetną akcję: „Jestem mamą, popełniam błędy”. Każdy człowiek, każda mama chcąc nie chcąc może się potknąć. Nikt nie jest alfą i omegą. Nie musimy wiedzieć wszystkiego. Tak, jak dziecko uczy się stawiać pierwsze kroki, tak kobieta, która urodziła dziecko uczy się być mamą. Najważniejsze to starać się nie popełniać tych samych błędów. Super, że są takie osoby jak Dominika, które dają praktyczne wskazówki i tłumaczą pewne zachowania w kontekście wychowania. Co więcej, Dominika sama przyznaje się do swoich błędów – wyciąga z nich wnioski i daje konkretne przykłady, co robić, żeby lepiej współpracować z dzieckiem.

Nigdy nie rzucę kamieniem…

Uważam, że dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, nie ma sytuacji zagrażających czy patologicznych, to każdy powinien patrzeć na swoje podwórko i nie oceniać. Napisałam mnóstwo wpisów odnośnie potrzeb kobiet, które urodziły dziecko i tego, że mają prawo te potrzeby zaspokajać. Nigdy nie będę osądzać mam, które zostawiają dziecko w żłobku na 8 godzin, chociaż mogłyby odebrać je już po 6, bo raz na jakiś czas chcą iść na basen albo do fryzjera, albo po prostu posiedzieć same w domu w kompletnej ciszy, wpatrując się w sufit.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Jestem kompletną przeciwniczką tego, żeby dawać dziecku tablet czy telefon. Muszę bardzo gryźć się w język kiedy widzę, że dziecko drugą, trzecią godzinę wpatruje się jak zaczarowane w głośne, jaskrawe i kompletnie niedopasowane do jego wieku bajki. Mogę raz wspomnieć coś o tym, że układ nerwowy dziecka nie nadąża za bodźcami, ale dopóki nikt nie zapyta mnie o zdanie, to prędzej udławię się własnym językiem niż będę prawić kazania. Nie rzucę nigdy kamieniem, bo kiedyś zostałam z chorym dzieckiem, które nie chciało spać, jeść, płakało, a ja czekałam, kiedy zapuka opieka społeczna. Jakimś cudem znalazłam bajkę „Auta” na laptopie. I przez bite 40 minut bałam się głębiej odetchnąć, żeby dziecko nie znudziło się bajką i nie płakało. Dziękowałam opatrzności za tę bajkę i te minuty w spokoju. Więc rozumiem, że od czasu do czasu są takie sytuacje, kiedy ratujemy się tym, czym się da. I nie oznacza to, że jest się złą matką.

Matki idealne kontra nieidealne walczą bez sensu

Bez sensu jest to, że zamiast dawać wskazówki i sprawdzone porady, mamy wzajemnie się oceniają i ubliżają sobie. Że wypowiadają się w tematach, które ich nie dotyczą, bo muszą wtrącić swoje trzy grosze. Kim są ci ludzie, którzy wylewają na innych wiadra pomyj tylko dlatego, że ktoś się przyznał do błędu, do uczuć, do emocji, które są trudne?

Mam wrażenie że te hejterskie komentarze są jakimś wybielaniem siebie i własnych kompleksów. A przecież są takie momenty, kiedy mama ma prawo przestać chcieć być mamą /KLIKNIJ tu żeby przeczytać wpis, albo w okienko poniżej/


Jeśli ktoś zadaje pytanie, to szuka rozwiązań. Jeśli zapytam, jak wywabić gumę do żucia z dżinsów, to oczekuję odpowiedzi typu: „włóż do zamrażarki i potem zeskrob”, a nie „jesteś głupia –  po co siadałaś na gumie?!”.

Znajdź swoje bezpieczne miejsce gdzie kobiety się wspierają

Kiedy zakładałam grupę dla kobiet uznałam, że będzie to bezpieczne miejsce dla tych z was, które chcą się otworzyć, opowiedzieć o czymś, o czym nie powiedziałyby nawet najlepszej przyjaciółce, i otrzymać wsparcie. Przyjmując kogoś do grupy KLIK upewniam się, że nowa członkini rozumie, że nie akceptuję hejtu, a i tak zdarza mi się, raz na ruski rok, zareagować i strzelić z bicza w niektórych dyskusjach. Mimo wszystko, jestem strasznie dumna z moich „malinowych” kobiet, bo czasami sama się wzruszam, kiedy czytam, jak się wspierają i jak mądre rady sobie dają.

Kobietki – bądźcie dla siebie dobre!  Bez względu na to, czy jesteście matkami idealnymi, czy po prostu najlepszymi, jakie mogą być dla swojego dziecka.

Dziewczyny, jeśli uważacie że ten wpis komuś może pomóc, to wrzućcie go na swoją tablicę, udostępnijcie, puście w świat. /KLIK/ Dziekuję <3