Mam dziecko i bardzo tego żałuję… – trudne wyznanie pewnej mamy

Psychologia i Związki
żałuję że mam dziecko

Temat tabu, szok i niedowierzanie. Jaka matka może powiedzieć, że żałuje tego że ma dziecko? Chyba tylko najgorsza! Z pewnością jest niedojrzała emocjonalnie, jest egoistką, na dodatek kompletnie nieodpowiedzialną. Przecież jak nie chciała dziecka to nie musiała zachodzić w ciążę.

Jakże łatwo jest nam ferować wyroki, osądzać i wylewać pomyje. Zwłaszcza w internecie, jeżeli sami nie jesteśmy związani z sytuacją. Kiedy na jednej z grup dla mam na facebooku pojawił się anonimowy post z wyznaniem mamy, która czuje się nieszczęśliwa bo ma dziecko, nie znalazła się ani jedna osoba, która nie wypowiedziałaby się krytycznie. „Krytycznie” to mało powiedziane. Autorka została zhejtowana tak bardzo, że w końcu administrator wyłączył możliwość komentowania posta.

Większość tych komentarzy nie nadaje się nawet do publikacji. Inwektywy typu: wyrodna matka, nie zasługujesz na bycie matką, oby cię bóg pokarał, oddaj jak nie chcesz, po co ci cieżar, ujawnij sie jak jesteś taka odważa, żebym wiedziała z kim moje dziecko nie powinno się bawić (serio??), to jedne z najlżejszych.

Napisałam do tej osoby prywatną wiadomość, że znam psychologa który udziela też konsultacji on line i może chciałaby z kimś porozmawiać, kto nie będzie jej osądzał. Odpisała że jestem jedyną osobą, która napisała coś wspierającego. Po wymianie kilku zdań zapytałam czy zgodzi się na wywiad. Zgodziła się.

Wywołałaś burzę… Napisałaś że jesteś nieszczęśliwa bo masz dziecko

Bo tak jest. Moja córka ma 4 lata i jest najcudowniejszą istotką na świecie, ale ostatni raz szczęśliwa byłam w ciąży. Wtedy moje życie jeszcze się nie zmieniło. Byłam aktywną osobą, która decydowała o sobie. Miałam ( i mam dalej) super pracę, świetnego faceta, fajnych znajomych. Miałam swoje pasje. Czułam się wolna, czułam się panią samej siebie.

No dobrze, ale nie żyjemy w próżni. Miałaś chyba znajomych z dziećmi i wiedziałaś ze jednak COŚ się zmieni, kiedy na świecie pojawi się twoje dziecko

Ale oczywiście, że tak. Nie jestem idiotką. Wiedziałam że kupa śmierdzi, dzieci nie śpią w nocy i dostają histerii bo dostały nie ten kolor kubka co chciały. Nie wpadłam, zaszłam w ciążę, bo taką decyzję podjęliśmy z mężem. Chcieliśmy powiększyć rodzinę, zobaczyć małego człowieczka który jest naszym dziełem. Wychować go na wspaniałego dorosłego. Wiesz, takie wyidealizowane marzenia, że wszystko będzie cudownie.

A nie jest, bo?

Bo straciłam siebie. Po prostu. Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. To jakbyś nagle straciła skrzydła, jakby ktoś cię wsadził do celi bez okna. Wariuję. Naprawdę. I nie chodzi o to, że jestem zmęczona, bo mój mąż mnie mega odciąża, mieliśmy świetną nianię, dopóki córka nie poszła do przedszkola. Nie byłam sama. Natomiast świadomość tego, że najpierw muszę odpowiadać na potrzeby dziecka, a swoje chować w kąt mnie frustruje.

Może masz depresję? To co mówisz, nie musi, ale może o tym świadczyć. Może chciałabyś się z kimś skonsultować?

4 letnia depresja? Nie wydaje mi się. Z resztą po porodzie wszystko działo się bardzo szybko. Zalała mnie taka fala miłości do dziecka i czułości, że w ogóle nie chciałam spać, tylko mogłam godzinami na nią patrzeć. Uwielbiałam ją wąchać, tulić. Jej kupa pachniała fiołkami i nawet jak miała kolki to przyjmowałam to na klatę. No w końcu dziecko, to dziecko. Dopiero po jakimś pół roku zaczęłam czuć poddenerwowanie. Nie umiałam tego określić. To był taki ucisk w żołądku, taka chęć zrobienia czegoś, ale nie wiadomo czego.

I wtedy odkryłaś że żałujesz, że masz dziecko?

To nie jest tak że ja żałuję tego, że na świecie pojawiło się moje dziecko. Żałuję że nie mogę robić tego co chcę. Nie jestem osobą, która jest męczennicą, a tak się czuję. Że w imię wyższych celów już nigdy nie będę sobą. Dam ci przykład. Mam wymagającą pracę i czasami kiedy robiłam jakiś projekt to potrafiłam się spiąć i pracować nocami. Tak, poświęcałam się, ale było to krótkoterminowe poświęcenie. Wiedziałam że zaraz zobaczę efekt. Teraz mam wizję jeszcze co najmniej 10 lat poświęcania się mojej córce.

Ja słyszę, to co mówisz, ale nie potrafię zrozumieć o co tak naprawdę chodzi? Co byś robiła gdybyś nie miała dziecka?

To co przed jej pojawieniem się. Robiłabym to co chcę. To co lubię. Po prostu.Mogłabym po pracy czytać książkę do rana. Mogłabym robić to co chcę, w czasie w którym chcę. Trudno to wytłumaczyć, bo to strasznie głupio brzmi. Mogłabym też w niedzielę spać do południa. Tu nie chodzi o to, co bym robiła tylko o wybór. Że mogłabym, a teraz nie mogę. Byłabym wolna. I żeby była jasność, chodzę z koleżankami na kawę, chodzę z mężem do kina. Mamy awaryjną nianię. Ktoś z zewnątrz pomyślałby że rewelacyjnie łącze bycie mamą z pracą i życiem towarzyskim. Ale na uczucia nie ma się wpływu. A ja czuję to, co czuję. Czuję ograniczenie.

Co najbardziej ci przeszkadza w codziennym życiu?

Wiem, że zostanę zjedzona za to co powiem, ale naprawdę nie lubię się bawić ze swoim dzieckiem. Namioty z koca, setki klocków na podłodze, brum brum, gotowanie z piasku, trawy, jak robi piesek? Hau, hau – to było fajne na początku. Teraz jak dziecko mi przynosi puzzle, albo jakąś grę robi mi się słabo. Marzę żeby przytulić się do męża i obejrzeć jakiś serial, poczytać.

Moje dziecko nie jest aniołkiem. Ma charakter po mnie. Jak się na coś uprze to nie ma zmiłuj. Kiedyś poszła do przedszkola w piżamie, bo nie byłam w stanie jej ubrać. Takiej histerii jeszcze nie widziałam. Podobno panie ubrały ją w dwie minuty.

Masz poczucie winy? Że żałujesz tego, że masz dziecko?

Nie mam poczucia winy. Moje dziecko nigdy nie doświadczyło z mojej strony niczego, co mogłoby wpłynąć na jej poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego. Zawsze znajduję dla niej czas, przytulam, mówię że ją kocham. Mąż nie wie o moich odczuciach. Pewnie byłby w szoku. Ja nikomu o tym nie powiedziałam. Ten post na grupie był w jakiejś chwili słabości i zobacz jak mi się oberwało.

Dołącz do naszej zamkniętej grupy dla fajnych kobiet /KLIKNIJ żeby dołączyć/

Ja nie jestem zła na dziecko. Na to że jest. Przecież to moja decyzja i co one winne, temu że czuję się jak się czuję. No i dochodzimy do sedna, że trzeba ponosić konsekwencje swoich działań. Ja urodziłam dziecko i ponoszę tego konsekwencje. Już tego nie zmienię.

W ostatnie wakacje moje dziecko pierwszy raz było u babci samo przez 2 tygodnie. Uwierz mi, że to były pierwsze szczęśliwe dwa tygodnie od czterech lat. Tęskniłam za córką, ale świadomość że mogę robić co chcę była cudowna.

Czy gdybyś mogła cofnąć czas, to urodziłabyś dziecko?

To trudne pytanie. Nie chcę kusić losu. Gdyby coś się córce stało to miałabym dożywotnie poczucie winy. Tak strasznie ją kocham, nie umiałabym jej „oddać” i udawać że nigdy jej  nie było. Byłaby straszna pustka w moim życiu. Ale gdybym mogła cofnąć się w czasie i podjąć decyzję z tą wiedzą na swój temat, którą mam dzisiaj to nie zdecydowałabym się na dziecko. Pewnie miałabym kilka kotów.

Tak sobie myślę, że może warto jednak byłoby porozmawiać z mężem o swoich uczuciach?

Pewnie masz rację. Ale znam swojego męża. Byłby strasznie zawiedziony. Oszukany może też trochę, tym że cztery lata udaję że jestem szczęśliwa. Może pomyślałby że jestem złą matką, a nie jestem i nie dam sobie tego wmówić. Pewnie patrzyłby się na mnie hmmm… z pogardą? Nie wiem, ale wiem że rozmowa nie wchodzi w grę. Jak to sobie wyobrażasz? Że siądziemy przy stole, a ja mu powiem: wiesz musimy poważnie porozmawiać –  jestem nieszczęśliwa bo mam dziecko. Pewnie inaczej by było gdybym to zrobiła 3 lata temu.

Sugerowałam to, bo ze swoimi uczuciami jesteś kompletnie sama. To nie jest dobre, ani tłumienie tego, ani wyciąganie wniosków samemu, zwłaszcza w tak delikatnym temacie jak dziecko. Nie znalazłaś wsparcia u innych matek

Obiecuję, że jak poczuję kolejną falę żalu, że moje życie nie jest takie jakie bym chciała to pójdę po pomoc do jakiegoś psychologa. Wiesz, że po tym wątku na facebooku strasznie płakałam? Zanosiłam się płaczem, ale potem było mi lepiej. Mimo tego hejtu. To pierwszy raz to wyszło ze mnie. Powiedziałam to głośno, napisałam post. Tak jakbym sama przed sobą się przyznała do tego, że nie jestem szczęśliwa. Nie wiem jeszcze co z tym zrobię. Ale dziękuję że mogłam to wyrzucić z siebie jeszcze raz. Może takich matek jest więcej. Może to komuś pomoże.

Dziękuję za szczerą rozmowę.

—> Czy kobiecie z dzieckiem trudniej jest znaleźć nowego partnera? /KLIK/

—> Dlaczego kobiety po urodzeniu dziecka, zapominają jak mają na imię? /KLIK/

—> Zaszłaś w ciążę i planujesz ślub? To najgłupsze co możesz zrobić /KLIK/

—> Wypalenie macierzyńskie, czyli burn out /KLIK/

—> Czy na pewno jesteś taką mamą jaką chciałoby mieć twoje dziecko? /KLIK/

—> Trudny wpis o wszystkowiedzących mamach, które nie pozwoliły ojcu stać się tatą /KLIK/

—> Jak kochać dziecko, tak aby wiedziało i czuło że jest kochane? /KLIK/

Jeśli podoba Ci się wpis to zapraszamy na facebook /KLIK/ lub instagram /KLIK/